sobota, 26 lipca 2014

Outfits: Slouchy Pants, Birkenstocks and Leather

W końcu zrobiło się trochę chłodniej, więc mogę opublikować outfit który miałam okazję sfotografować z Olą:)Klapki Birkenstock towarzyszą mi dosłownie wszędzie i stwierdziłam już dawno, że decyzja o ich zakupie była jedną z lepszych decyzji zakupowych jakie podjęłam w sezonie wiosna lato. Słyszałam ostatnio jak złośliwie się o nich mówi - "koszmarki".Ci którzy tak mówią zapewne nie mieli ich na swoich stopach, albo po prostu styl trochę męski jest im obcy. Zauważyłam, że w Polsce jak coś nie kipi seksem i nie jest na dziesięcio-centymetrowej platformie, nie jest nazywane butem LOL - z takich butów się nikt nie śmieje ( może tylko ja). A jak coś jest inne...No cóż od razu trzeba to obśmiać. Taka postawa nie tyczy się tylko głupich klapek. Tyczy się także wszystkiego, co jest inne, nie pasujące do powszechnego OGÓŁU. Nie będę wymieniać( a można by w nieskończoność) i rozprawiać się nad takimi zachowaniami, które w przypływach mojej wrażliwości niszczą mój wyidealizowany obraz świata równego i sprawiedliwego...LOL Przechodząc do sedna, dzisiejszego posta, jakim jest zestaw bardziej praktyczny niż"ładny" i raczej odbiegający stylem od tego co się"teraz nosi" napiszę że miało być po prostu praktycznie i wygodnie. Co prawda spodnie mnie trochę poszerzyły tu i ówdzie, z czego sobie bardzo dobrze zdaję sprawę:) ale przeżyję to, pytanie tylko czy Wam nie pękną wyświetlacze? :) Udanego weekendu:)

Ps.Zdjęcia robione przez Oleńkę pod naszą uczelnią:)












Slouchy pants - Hive and Honey. Zara Leather jacket . Zara man Black sweater. Birkenstocks model Arizona. Ochnik leather bag. DIY bracelets with Apart skull charm.
Zapomniałam skomentować najnowszy teledysk Sky Ferreiry, który ogólnie jest świetny, jedyna moja dygresja jest taka, że sama Sky wygląda w nim jakby wciągnęła zbyt dużo kokainy ...LOL trochę mnie to rozprasza gdy go oglądam...ale ogólnie jest do przyjęcia gdyż bardzo lubię postać jaką jest Sky.

wtorek, 22 lipca 2014

IN and OUT Zara Heels

Uwielbiam robić zdjęcia nie tylko ludziom ale też pięknym przedmiotom:) tak było właśnie z tymi szpilkami z Zary, które zamówiłam jeszcze w czerwcu na wyprzedaży, idealny krój, niezbyt wysoki obcas, naturalna skóra, i przyzwoita cena (119zł) sprawiły że te szpilki skradły moje serce! Niestety zamówiony rozmiar 41 okazał się tak malutki że nawet jakbym odcięła sobie jeden palec (LOL) to były by zbyt wąskie ( nie mam szerokich stóp) no ale za tą cenę prawa produkcji wygrały, trzeba było zużyć mniej materiałów (za mniejszą cenę) i wyprodukować mniejszy (węższy) but. Niestety je odesłałam, stwierdziłam że nie ma sensu trzymać ich dla następnego pokolenia albo co gorsza, zrobić sobie z nich trofeum do stania na półce. Przy okazji obfociłam je jak leci, żeby mieć je chociaż na zdjęciach:) a także sprawdziłam jak działają zwroty z Zarze z odbiorem w miejscu zamieszkania - i powiem Wam że bardzo dobrze! Zamiast nich kupiłam bluzę bejsbolówkę, której mniejszą wersję możecie kupić na mojej wyprzedaży szafy (dwa posty w tył). Czyli historia z cyklu "miało być elegancko, a wyszło jak zwykle... " :P








niedziela, 20 lipca 2014

Cosmetics and Reviews: Essie Borrowed and Blue x Tart Deco

W dzisiejszym lakierowym poście, chciałam Wam pokazać dwa odcienie lakierów Essie - BORROWED & BLUE z kolekcji Wedding, oraz TART DECO. Odcień Tart Deco prezentowałam Wam rok temu, w jednym z wakacyjnych postów zakupowych TU .

Borrowed & Blue - to klasyczny rozbielony błękit, w zależności od natężenia światła może był bielą złamaną błękitem lub klasycznym błękitem, nakłada się go bardzo dobrze, bez smug, konsystencja jest trochę jak farba do ścian - trochę "tępa" jakby proszkowa(nie wiem czy czaicie o co mi chodzi...:P) ale nie przeszkadza mi to, sprawia to, że ten lakier nakłada się bardzo szybko i sprawnie.


Tart Deco - to taka koralowa brzoskwinka, jest lekko gęstawy (był taki od nowości) dlatego trzeba uważać żeby nie przesadzić z nakładaną ilością - akurat ten egzemplarz ma nowy pędzelek, który właścicielka marki Essie wprowadziła wspólnie z koncernem L'Oreal  już co prawda dwa lata temu (Essie zostało sprzedane marce L'Oreal dwa lata temu), ale nie wszystkie lakiery Essie je mają, zależy to chyba od kraju w którym zostały wyprodukowane, ten kolor Essie zamawiałam w niemieckim Douglasie. Teraz czekam na nowy odcień lakieru Essie z Douglasa i jestem ciekawa jaki będzie miał pędzelek, czy stary czy nowy.

I tutaj oba kolory razem :)
Ala też się załapała na manicure ;)

piątek, 18 lipca 2014

MOJA WYPRZEDAŻ SZAFY

Witajcie:) w ciągu ostatnich dni, zrobiłam przegląd swojej szafy i znalazłam tam kilka rzeczy które wystawiłam na Allegro - dużo ciuchów z Zary i Gap'u - nie będę tu wstawiać wszystkiego od nowa, na aukcjach podane są wymiary i ceny - zapraszam może znajdziecie coś dla siebie -
http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=13357524

poniedziałek, 14 lipca 2014

Insta Month: June x July @stylemoodcorner

1. Photo from June, 2. #zarasale My new Ones - unfortunatelly too small :( 3. Birkenstocks on sand, 4. My lovely <3, 5.I want to be there - New York, 6. My favourite CD of The Killers, 7. Old picture from last summer, 8. My Rolling Stones tee, 9. I've been one week in hospital because I have heart problems...:(
//
1. Zdjęcie z czerwca, 2. wyprz w Zarze - na moje nieszczęście są za małe...:( 3. Birkenstocki na piasku <3 4. Moja kochana Ala <3 5. Chciałabym tam być - Nowy Jork 6. Hot Fuss - moja ulubiona płyta The Killers 7. Stare zdjęcie mostu przez który przeszłam, w tamtym roku podczas wycieczki rowerowej 8. Moja koszulka The Rolling Stones w której śmigałam w szpitalu 9. I kolejne zdjęcie ze szpitala...wenflon to jedna z tych rzeczy których się boję...:(
1,2. Memories 3. I drinking it in may/june - but now, I cut down on. 4. Selfie 5. Warsaw 6. Printed pants 7. Alice 8. Waves and Garfield :D 9. Sun
//
1,2. Wspomnienia 3. W maju i czerwcu piłam colę light ale teraz ograniczam to. 4. Selfie 5. Warszawa 6. Moje zwariowane spodnie 7. Alicja 8. Moje pofalowane włosy i koszulka z Garfieldem 9. Słońce - lato w tym roku jest dość lajtowe.

Być może zauważyliście że nie było mnie sporo czasu na blogspotcie, moja nieobecność była spowodowana pobytem w szpitalu z powodu zapalenia mięśnia sercowego :( z tego powodu zawaliłam sesję, egzaminy, wszystko przewróciło mi się do góry nogami... powoli teraz z tego wychodzę... rozstanie z Alą było dla mnie bardzo smutnym przeżyciem, po powrocie ze szpitala układam sobie wszystko od nowa, musiałam wbić sobie do głowy że są rzeczy ważne i ważniejsze, nie można robić wszystkiego na raz tak jak to się teraz powszechnie uważa, że można być "Perfekcyjną Panią Domu" i wykazywać się we wszystkich dziedzinach życia w 100% - przekonałam się o tym na własnej skórze że się tak NIE DA. Mój organizm dawał mi sygnały znacznie wcześniej że coś jest nie tak, ciągłe infekcje, złe samopoczucie, brak kondycji, jednak ja nadal walczyłam sama z sobą żeby nie dawać tego po sobie poznać. Teraz nie wiem czy dam radę funkcjonować bez leków - jest to dla mnie najgorszą karą, być uzależnionym od tabletki w wieku 25 lat... Mam nadzieję że wkrótce będę czuć się w pełni zdrową i wszystko będzie ok. Bądźcie zdrowi i dbajcie o siebie - to naprawdę ma znaczenie:)

ps. bardzo stęskniłam się za Waszymi blogami, zajmie mi trochę czasu zanim Was wszystkich odwiedzę - bądźcie czujni bo na dniach mam zamiar zorganizować dla Was małe rozdanie:)