Gdy tylko dowiedziałam się w czerwcu o tym, że Alexander Wang stworzy kolekcję dla H&M skakałam z radości, wierzyłam że zaprojektuje kolekcję podobną do tych, które zawsze tworzył - marynarek, t shirtów, rewelacyjnych szpilek czy efektowych torebek - jednym słowem, wszystkiego co chciałabym mieć od tego projektanta. Jak bardzo myliłam się! Chyba nie tylko ja, widząc"przecieki" gotowej kolekcji w Internecie czułam sie tak, jakbym dostała obcasem w czoło...
nie nazwę tego koszmarem bo szczerze, biorąc pod uwagę mój tryb życia,czyli przemieszczanie się wszędzie na rowerze, w sportowych butach i poliestrowym bezrękawniku, wiele rzeczy by mi naprawdę mogło przypasować.
Ale... Wiele z tego co łudząco przypomina to, co zaprojektował Wang juz mam w swojej szafie od wielu miesięcy! Sportowe topy, krótką puchową kurtkę, sportowe legginsy (które uwielbiam) czarną "nadmuchaną" bluzę, którą mogliście oglądać na blogu wiele razy... Z męskich projektów kurtki z neoprenu można kupić u dobrych sportowych marek, tak więc nothing special...
najbardziej wyjątkowe są dla mnie szpilki i sukienki typu BODYCON ale wymagają figury modelki... Dlatego jednoznacznie stiwerdziłam że nie mam czego szukać w tej kolekcji, za TE pieniądze! A przecież nie kupię sobie breloczka z rękawicami bokserskimi za 39zł żeby po prostu coś mieć (zresztą, nie chciałabym żebyście stwierdzili, że jest coś ze mną nie tak... Lol) - nie, to był żart, nawet nie chciałabym tego breloczka za darmo... Olek, rozczarowałeś mnie!
Oczywiście cała oprawa, tej kolekcji, PR jaki jej towarzyszy, klimat jak z filmu Obcy czy G.I Joe, modelki, które były moimi idolkami gdy byłam nastolatką Isabeli Fontana czy Natasha Poly <3 od tej strony podoba mi się absolutnie wszystko. Ale jeszcze potrafię zachować umiar w modzie, a w tej kolekcji nie znalazłam niczego, w czym bym się absolutnie zakochała i czy byłabym w stanie poświęcić na to trochę kasy ... Niestety...
